
Metamorfoza technicznego serca domu

Nie każda metamorfoza wnętrza zaczyna się od estetyki. Czasem punktem wyjścia jest funkcja — intensywna, codzienna, bez kompromisów. Właśnie tak było w przypadku tej realizacji. Kominek w salonie pełni rolę realnego źródła ciepła dla całego domu, dlatego zmiana jego wyglądu musiała iść w parze z trwałością, spokojem i spójnością całego wnętrza.
Poniżej publikujemy pełny, nieedytowany tekst autorki projektu Diany Łuczak, która krok po kroku opisuje proces tej metamorfozy — od potrzeby zmiany, przez decyzje projektowe, aż po efekt końcowy. Zachowujemy jej język, rytm i osobistą perspektywę, bo to one najlepiej oddają sens tej realizacji.
DIANA ŁUCZAK | Ekspert Metamorfozy Wnętrz & Ogrodów
Nie ma co udawać, ten kominek to serce domu.
Nie dekoracja „do klimatu”, nie dodatek, tylko realne źródło ciepła, które ogrzewa cały dom. Taka rola zobowiązuje. A skoro w salonie stoi de facto kotłownia, to tym bardziej powinna wyglądać tak, jakby dokładnie wiedziała, po co tu jest.

Przyszedł moment, w którym było jasne, że kominek dojrzał do metamorfozy. Nie dlatego, że coś było „nie tak”, ale dlatego, że całość potrzebowała większej spójności i spokoju wizualnego. Chciałam, żeby kominek, regał i półki na drewno mówiły jednym głosem, jednym kolorem, jedną formą, jednym klimatem. Inspiracje? Klasyczne, amerykańskie wnętrza, gdzie funkcja i estetyka idą ramię w ramię i żadna nie próbuje być ważniejsza od drugiej.

Sam kominek jest wiekowy i w pełni sprawny, więc zamiast ingerować w jego konstrukcję w środku sezonu grzewczego, postanowiłam wykorzystać dokładnie tę formę, która już istnieje. To ona wyznaczyła kierunek dla całej zabudowy. Regał i półki na drewno zostały dopasowane do niego, a nie odwrotnie, tak, żeby całość wyglądała naturalnie, jakby była zaplanowana od początku.

Zależało mi jednak nie tylko na miejscu na drewno. Chciałam stworzyć przestrzeń bardziej „salonową”:

Jedyną rzeczą, która naprawdę wystawiła mnie na próbę, była cierpliwość. Podkład musiał się dobrze utwardzić, a to oznaczało kilka dni czekania i nieingerowania. Dla kogoś, kto lubi „już”, był to mały trening charakteru, ale zdecydowanie wart efektu końcowego.
Dziś kominek nadal robi to, co najważniejsze: grzeje cały dom.
Ale przy okazji wreszcie wygląda tak, jak na swoją rolę zasługuje, spokojnie, solidnie i w pełnej harmonii z resztą wnętrza.
Kluczowym elementem całej zmiany są farby. Mimo że kominek jest w ciągłym użytkowaniu, farba nie łuszczy się, nie zdziera i nie pokazuje oznak zmęczenia. Aplikacja? Zaskakująco przyjemna bez walki, bez niespodzianek i bez poprawek w nieskończoność.

W praktyce wystarczyły dwie warstwy, żeby tym samym kolorem objąć wszystko:
ściany,
ceramiczne płytki na kominku,
a nawet regał.
To właśnie ten moment, w którym całość zaczęła się naprawdę „spinać”. Jeden kolor, różne materiały, a efekt jednolity i spokojny. Bez wrażenia, że coś zostało pomalowane „na siłę”.
Dzięki temu kominek, mimo że technicznie jest kotłownią w salonie przestał nią być wizualnie. Stał się elementem wnętrza, wokół którego naturalnie pojawiło się miejsce na drewno, lampkę, stare tomy encyklopedii i drobne dekoracje. Ogień, funkcja i estetyka spotkały się dokładnie tam, gdzie powinny.

I chyba właśnie to lubię najbardziej w tej metamorfozie:

To realizacja, która pokazuje, że trwałość, funkcja i estetyka nie muszą się wykluczać — nawet w przypadku elementów tak intensywnie użytkowanych jak kominek. Bez nadmiaru dekoracji, bez udawania i bez kompromisów, które po kilku miesiącach zaczynają być widoczne.
Dokładnie takie historie lubimy pokazywać najbardziej. Więcej metamorfoz przeprowadzony przez Dianę znajdziesz na jej Instagramie gray.house.stories.
Produkty wykorzystane w projekcie:
STIX - Farba gruntująca o niesamowitej przyczepności do szkła, płytek ceramicznych i innych trudnych podłoży wewnętrznych i zewnętrznych.
Scuff-X w kolorze Dash of Pepper 1554 - farba akrylowa z innowacyjną, opatentowaną technologią „Scuff-Resistant” odporna na powstawanie czarnych śladów i przetarć
Każdy, kto choć raz stanął przed półką z farbami, zna to uczucie. Patrzysz na rzędy puszek, a na nich — słowa, które brzmią jak […]
Wiedziałam, że Diana zagości jeszcze na moim blogu. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami autorka Gray House Stories nie wytrzymała zbyt długo bez malowania… Tym razem postanowiła […]
Klimatyczny przedpokój – od bieli do oliwkowej szarości... Współpraca z pasjonatami designu to zawsze inspirujące doświadczenie. Każdy projekt przynosi nowe wyzwania i odkrycia. Diana, bohaterka […]

B.M. Polska Sp. z o.o.
ul. Połczyńska 100,
01-302 Warszawa
tel. +48 22 533 52 90
Drogi Kliencie, aby zapewnić wygodę, bezpieczeństwo i radość z zakupów, nasz sklep przechodzi ostatnie testy. Wkrótce otrzymasz doskonałe narzędzie do dyspozycji.
Tymczasem możesz złożyć zamówienie pod adresem mailowym onlinestore@benjaminmoore.pl lub telefonicznie +48 22 533 52 90, mobile: +48 519 116 526
Benjamin Moore Team.